Korpomama

Najgorsze miejsce w biurze!

najgorsze miejsce w buiurze biuro

Wiele klasyfikacji można by sporządzić, jeśli chodzi o życie na „ołpenspejsie”.

– Kto najgłośniej rozmawia przez telefon (słynny „call”)
– Kto ma najwięcej roboty
– Nawet, zasłyszane od kolegi, kto ma najlepszy tyłek

Najgorsze miejsce w biurze

Podejrzewam, że ile osób, tyle odpowiedzi, ale istnieje taka kategoria, w której królowa jest tylko jedna. Najgorsza miejscówka w biurze. Tak się składa, że w obecnej firmie, przez długi (stanowczo zbyt długi) czas miałam zaszczyt ją zajmować. Najgorszą miejscówkę czyli:

– Z drzwiami wejściowymi tuż za plecami
– Bezpośrednio przy głównym korytarzu
– Najdalej od okna

Jako nowy pracownik dostałam to miejsce „z urzędu”. Przedtem w ogóle nie było ono zajęte i służyło do kładzenia klamotów, kubków, parasoli i przychodzącej poczty. Później, wiele się nie zmieniło z tą różnicą, że pośród przychodzącej poczty i pozostawianych „na 5 minut” kubków siedziałam ja. O ile życie na ołpenspejsie jest zaprzeczeniem poczucia prywatności to moja miejscówka była jego kwintesencją.

Czując oddech na plecach

Kto pracuje w korporacji ten wie kim jest Pan Kanapka. Ja wiem to aż nadto dobrze ponieważ byłam jego odźwiernym. Dokładnie w odległości jednego kroku za moimi plecami, znajdowały się drzwi. Za nimi, windy. Słyszałam jak wózek Pana Kanapki toczył się w naszą stronę, po chwili dzwonił dzwonek. Wstawałam, otwierałam. Panu Kanapce, ale również kurierom, monterom, gościom, paniom z recepcji i tym, którzy akurat zapomnieli wziąć karty dostępu. Czemu? Bo byłam najbliżej. Peszek. Za każdym razem, gdy moi koledzy wchodzili do biura rano, wracając z toalety, sklepu, przerwy, słyszałam za uchem głośne pikanie – dźwięk przykładania karty do czytnika. Niczym kropla drążąca skałę, te pojedyncze dźwięki drążyły we mnie tunel nerwicy. Słyszeliście o Chińskiej torturze wodnej? Polega ona na ustawieniu więźnia w miejscu, w którym krople wody kapią mu na głowę w krótkich odstępach czasu. Ma to doprowadzić ofiarę do obłędu, obłędu, obłędu, obłęduuuuuu, OBŁĘDUUUU!

Z wiatrem we włosach

Jak to jest siedzieć przy samym korytarzu, wzdłuż którego ciągle ktoś wędruje do kuchni i z kuchni, z jednego końca sali na drugi? Wietrznie. Do tego to nieustanne tup tup tup (motyw chińskiej tortury).

Podaruj mi trochę słońca!

Kiedyś przechodziłam z chłopakiem niedaleko siedziby mojej firmy. Zapytał mnie:

On: A w ogóle to z której strony masz okno?
Ja: Okno?

Tadam bum tss!

Zapisz

You Might Also Like