Życiowe

Faceci i te ich zrób mi kanapkę. Sam se zrób

faceci

Sobota. Północ. Czas na?

Kanapeczki

Mój facet gra na Playstation. Ja grasuję w kuchni. Wyciągam chleb, warzywa, gotowe jedzenie cicho nakładam na talerz. Ale jeśli mowa o nakładaniu jedzenia na talerz to tej czynności nie jestem nigdy w stanie wykonać wystarczająco cicho, żeby nie usłyszeć po chwili:

„Co robisz?”

W domyśle, a czasem nawet całkiem wprost:

„O, robisz NAM kanapki?”

Człowiek chce na szybko coś skonsumować i wrócić do błogiego surfowania po internecie, a tu nic z tego. Oczywiście nie muszę wyświadczać mu tej przysługi, ale proszący wzrok, dźwięk przełykanej śliny i mina zbitego szczeniaczka robią swoje. Manipulator! Tym razem chcąc go przechytrzyć odpowiedziałam, że moje kanapki już są gotowe także najpierw je zjem, a później przygotuję też coś dla niego. Usłyszałam:

„Nie ma sprawy, nie śpiesz się, poczekam TE 5 MINUT”. 

Łaskawca.

Minęło pół godziny i liczyłam, że temat się rozmyje kiedy usłyszałam z kanapy.

On: Kotek?
Ja nic.
On (głośniej): Kotek!
Ja nic.
On: Koteeeek!
Ja: Słucham?
On (udając zainteresowanie tym ja się miewam): Co tam?
Ja (udając, że nie wiem, że to zainteresowanie kanapkami): Wszystko w porządku.
On: Zapomniałaś o mnie?

To się nazywa nieugiętość.

You Might Also Like