Bałkany samochodem we dwoje. Bułgaria, Rumunia, Serbia, Węgry Miejsca

Bałkany samochodem 3. Serbska Subotica i Novi Sad

Plan naszej Bałkańskiej podróży, którą opisuję w odcinkach znajdziecie TU. 

Byliśmy już w Budapeszcie, co opisałam w poprzedniej publikacji. Stamtąd pojechaliśmy do Serbii, w której spędziliśmy trzy dni. Odwiedziliśmy tu dwa miasta tj. Suboticę i Novi Sad.

Początkowo, Serbia nie była ujęta w naszym szkicu podróży, ale wieczór przed wyjazdem z Budapesztu postanowiliśmy zaryzykować i zahaczyć o chociaż jedną serbską miejscowość. Padło na Suboticę na północy kraju. Przejazd przez granicę odbył się bez problemu i trwał dosłownie chwilę, a Serbia zauroczyła nas na tyle, że później odwiedziliśmy jeszcze Novi Sad.

Budapest, Węgry do Sofia, Bułgaria – Mapy Google - Google Chrome

Republika Srbija powstała dopiero w 2006 roku po rozpadzie Federacji Serbii i Czarnogóry. Zamieszkuje ją około 7 i pół miliona osób. Na południu sąsiaduje z Kosovem – punktem spornym między ludnościami serbską i albańską –  które ogłosiło swoją niepodległość w 2008 r. Niepodległość Kosova nie została jednak formalnie uznana (zaakceptowało ją 22 z 27 państw Unii Europejskiej).

Waluta: 1 dinar serbski (RSD) = 0,03 PLN

SUBOTICA

Subotica znajduje się 10 km od granicy z Węgrami, leży na samej północy Serbii i jest jej piątym co do wielkości miastem. Mieszka tu prawie 100 tysięcy ludzi.

Nocleg

Nocleg w Subotice znaleźliśmy poprzez serwis booking.com. Jak w przypadku każdego zakwaterowania, zależało nam na parkingu, WIFI i niewielkiej odległości od centrum.

Nasz wybór padł na VILA MODENA (adres: 24 Vladimira Majakovskog)
Koszt: 25 EUR za pokój/2 os., bez śniadania

W Vila Modena przywitała nas niezwykle uczynna pani recepcjonistka, choć, niestety, nie znająca ani słowa w języku angielskim. Zapytana o to, do której godziny możemy pozostać w hotelu następnego dnia, wzruszyła ramionami na znak, że nie ma to dla niej znaczenia. Widać w Subotice sami szczęśliwi ludzie – czasu nie liczą. Vilę mogę z czystym sumieniem polecić jako czyste i wygodne miejsce do przenocowania.

Miasto

Po drodze do centrum miasta wstąpiliśmy do kantoru. Obsługiwała nas piękna, młoda kobieta. Przypomnieliśmy sobie jak na przejściu granicznym zwróciliśmy uwagę na urodę Pani, która sprawdzała paszporty i łącząc oba przypadki, wysnuliśmy niestabilną jeszcze teorię, że Serbia to kraj pięknych kobiet. Jak się później okazało, teoria nie była postawiona na wyrost. Serbki są bardzo ładne, zgrabne i zadbane.

Papierosy, papierosy wszędzie

Podczas gdy w Budapeszcie paczki papierosów nie można dostać w żadnym barze, w Serbii pali się na potęgę. Taki stan rzeczy towarzyszył nam zresztą już do końca podróży:€“ w Serbii, w Bułgarii oraz w Rumunii. Choć  palenie w miejscach publicznych jest w Serbii od 2010 roku zabronione, nikt się tym nie przejmuje. Odsetek palaczy jest tu najwyższy w Europie.

Miłe przyjęcie

W pubie, do którego trafiliśmy czas umilał nam muzyczny duet, który co jakiś czas zbierał brawa od gości. Gdy wychodziliśmy z lokalu spotkało nas coś bardzo prostego i miłego zarazem. Ludzie, którzy pozostali, zaczęli machać nam na dobranoc. Niby nic, a jednak przyjemnie. Dodatkowo, amatorom win polecam spróbować czarnogórskich, wytrawnego Vranac (czerwone) i Krstac (białe).

Nazajutrz, opuściliśmy Suboticę, ale zanim to się stało wybraliśmy się na śniadanie. Zjedliśmy najpyszniejszy omlet na świecie! Z dodatkiem serka ricotta, aromatycznymi pomidorami i pysznym, świeżym pieczywem. Do teraz śni mi się po nocach.

1-1-img_2274 (2)1-1-img_2301 (2)1-1-img_2352 (1)-001

NOVI SAD

Nowy Sad to 380-tysięczne miasto w północnej Serbii. Powstał w XVII wieku jako osiedle związane z budową twierdzy Petrovaradin. Jest to przepiękny obiekt, który góruje nad miastem. Spacerowania jest sporo więc warto założyć wygodne buty – rozumie ten, kto tego nie zrobił, ekhm.

Wracając z Petrovaradin do centrum, warto wstąpić do lokalu Le Piaf (adres: Neznanog junaka 2, Novi Sad). Piłam tam wyśmienite różowe wino: Wine House: Aleksandrovic. Nazwa mówi sama za siebie: Euforia!

1-1-img_2431 (1) 1-1-img_2438 (1) 1-1-img_2442 (1) 1-1-img_2443 (1) 1-1-img_2476 (1)-001 1-1-img_2482 1-1-img_2484 (2) 1-1-img_2504 1-1-img_2507 (1) 1-1-img_2524 (1)1-1-img_2441 (1) 1-1-img_2450 (1) 1-1-img_2506 1-1-img_2520 (1)

NOVI SAD. OKOLICE ZMAJ JOVINA

W Nowym Sadzie mieszka wiele młodych osób, w tym 40 tysięcy studentów. Miasto jest ważnym ośrodkiem kulturalnym Serbii. Centrum nie pustoszeje nocą nawet w środku tygodnia. Przeciwnie, pośród muzyki, lamp i papierosowego dymu, ludzie oblegają puby, a stoliki przy wąskich uliczkach odbiegających od głównej ulicy Zmaj Jovina zapełniają się klientami.

Najbardziej podobała mi się uliczka Laze Teleckog z klimatycznymi, kolorowymi kafejkami, knajpkami i sklepikami.

1-1-img_2396 (1) 1-1-img_2399 (1) 1-1-img_2400 (1)1-1-img_2417 (1)-0011-1-img_2419 (1)-001

Przyjemnie i bezpretensjonalnie było w pubie Mamut (adres: Zmaj Jovina 22).
Wyjątkowo smacznego drinka piłam w Shamrock bar. I to za 6,20 PLN! Frozen Peach (skadniki: Breskve, Rum, Malibu, Sok od breskve, Limunov sok, Secerni sirup).

Tu było najlepiej!
Pivnica Tata Brada

Mieliśmy już wracać do hotelu, kiedy usłyszeliśmy energiczną, serbską muzykę graną na żywo. Postanowiliśmy więc wejść, a raczej zejść do, jak się okazało, Pivnicy Tata Brada, i oczarowani panującym w środku klimatem, zostaliśmy do rana. W pubie wrzało! Ludzie śpiewali, wznosili toasty, tańczyli objęci, a między nimi, z nieustannie pełną tacą, zgrabnie przemieszczał się przesympatyczny kelner. I choć bardzo zajęty, znalazł czas na krótką rozmowę, a nawet wspólne zdjęcie. 

Pivnica Tata Brada (adres: Mite Ružića broj 4).

NOCLEG

Spaliśmy w Hostel021
Cena: 25 EUR – dobre warunki,  blisko centrum.

DO BUŁGARII PRZEZ BELGRAD I CUDOWNY KANION RZEKI JERMY

Jedziemy w stronę miasta Niś, a następnie Pirot. Im bliżej, tym krajobrazy stają się piękniejsze. W pobliżu miejscowości Pirot, droga prowadzi przez kanion rzeki Jermy. Przejeżdżamy wśród niesamowicie wysokich skał i przemierzamy wykute w nich tunele. Podróż między strzelistymi górami robi wrażenie!

Gdybyśmy mieli więcej czasu, na pewno zatrzymalibyśmy się tu na jedną noc by móc rano podziwiać te widoki bez pośpiechu. Niestety, ograniczenia czasowe nam na to nie pozwalały i zamiast zostać, pojechaliśmy do Bułgarii, do Sofii, o czym napiszę w kolejnej części cyklu „Bałkany samochodem”.

Kanion, zdjęcie z serwisu Fotoexplorer:

Belgrad:

1-1-img_2691 (2) 1-1-img_2694 (1)

You Might Also Like