Bałkany samochodem we dwoje. Bułgaria, Rumunia, Serbia, Węgry Miejsca

Bałkany samochodem 3. Bułgarski Sozopol nad Morzem Czarnym

Wjeżdżamy do Bułgarii. Choć początek pobytu w tym kraju nas rozczarował (Sofia i Płowdiw), od momentu dotarcia do Sozopolu nad Morzem Czarnym było już tylko lepiej, aż do apogeum szczęścia na północy bułgarskiego wybrzeża (pusto, blisko natury).

Krótko o Sofii i Płowdiwie –  darujcie sobie

Sofia niezaprzeczalnie, posiada bogatą historię,  piękne cerkwie, ale chemii nie ma. Nie zachwycił nas też Bulwar Witosza, który miał być najbardziej elegancką ulicą miasta. Co do Płowdiwu, położonego na siedmiu wzgórzach to jego najbardziej znanym zabytkiem jest rzymski amfiteatr z początku II w. n.e. Podobno organizowane są w nim koncerty. Urokliwe są też kręte uliczki, ale mimo to miasto to niewykorzystany potencjał, nie oczarowuje.

Sozopol. Nocleg, tanio i bardzo skromnie

Do Sozopolu przyjechaliśmy późnym wieczorem i spędziliśmy w nim dwa dni nocując w Stancho&Nevena Guest House (adres: ul. Rila 14a). Cena za 2 doby – 34 EUR. Nocleg bardzo tani i u miłej rodziny, ale z polowymi warunkami choć ciasno nie było. Mieliśmy do dyspozycji pokój, kuchnię, łazienkę oraz malutki taras. Na szczęście większość czasu i tak spędzaliśmy na plaży i na Starym Mieście. Sozopol jest niewielki, wszędzie można dostać się pieszo. Miasteczko można podzielić na dwie części.

Część Południowa. Plaża godna polecenia i jarmarczna reszta

Z przestronną i bardzo przyjemną plażą. Poza plażą można tu zaliczyć wieczorne, kiczowate rozrywki (tubylcze puby o niewysublimowanym klimacie, kebaby, piwko i stoiska z magnesami). Niesamowicie ciepłe morze, do tego duże fale, które zapraszają do zabawy. Ludzie łapią się za ręce czekając na nie, po czym na raz skaczą, wygłupiają się. Piasek nie jest miałki i drobniutki, ale nieco szorstki choć nadal miły w dotyku, różnokolorowy i przyklejający się do skóry. Ludzi jest dość dużo, ale nikt nie wchodzi sobie na głowę, czuliśmy się jak najbardziej swobodnie (był wrzesień). Większość plażowiczów jest w kostiumach, ale zdarzają się i panie toples (szczerze mówiąc widziałam ich może kilka, ale wyczulony męski wzrok dostrzegł ich kilkadziesiąt).

Kiedy przyjechaliśmy do Sozopolu bardzo późnym wieczorem, nie wiedzieliśmy jeszcze jak zorganizowane jest miasteczko, gdzie warto pójść i co zobaczyć. Niczym dzieci we mgle poszliśmy tam, gdzie wydawało nam się, że idzie dużo ludzi. Znaleźliśmy się w południowej części miasta. Przywitaliśmy się z wyczekanym morzem i pospacerowaliśmy uliczką, która wiodła wzdłuż plaży. Przy uliczce było wszystko – restauracje, knajpy, puby, stoiska z kostiumami, przebraniami, okularami, pizzerie, bardzo głośna muzyka i mnóstwo wczasowiczów. Mydło i powidło. Wstąpiliśmy do pierwszej lepszej restauracji i zamówiliśmy coś do picia. Na stole leżał nie pierwszej świeżości obrus powypalany papierosami tu i tam oraz menu, w którym pozycje i ceny były rozmyte, wielokrotnie przekreślane i niedbale poprawiane długopisem. Kiedy pytaliśmy się o cenę jakiegoś drinka, okazywało się, że ta podana w karcie jest już nieaktualna. Czeski film. W tle słychać było przaśną, cygańską muzykę. Para śpiewaków zabawiała gości podchodząc do każdego stolika i zapraszając klientów do wspólnego śpiewu. Mieliśmy nadzieję, że nas ominie. Po chwili podeszła do nas Pani kelnerka i ku naszemu niedowierzaniu bezceremonialnie zaczęła sprzątać nam paprochy z obrusika. Najzwyklejszą, plastikową zmiotką i szufelką o zauważalnie dużym przebiegu.

Część północna, tam, gdzie Stare Miasto. Gustownie, z malowniczym, skalistym półwyspem

Stare Miasto skojarzyło mi się z klimatem uroczych miejscowości z południa Włoch. Wąskie uliczki, galerie z ręcznymi wyrobami i lokale, w których można dobrze zjeść patrząc na rozbijające się o skały fale. Idealna opcja na wieczór jak i na śniadanie z pięknym widokiem.

Inne porównanie do słonecznej Italii – wąskie dróżki bardzo utrudniają poruszanie się po tej części miasta autem. Zdecydowanie lepiej jest spacerować, oglądać urokliwe domki, lokalne galerie sztuki oraz restauracje z muzyką na żywo.

Piękna plaża z wyjątkowym piaskiem, ciepłe morze i stylowe Stare Miasto sprawiają, że polecam wam Sozopol jako atrakcyjne, nadmorskie miejsce wypadowe. Jednocześnie radzę nie zostawać tu na dłużej niż dwa, trzy dni. Zostawcie sobie siły na północne, bardziej dzikie i magiczne wybrzeże Bułgarii, o którym wkrótce tu opowiem.

1-1-img_33131-1-img_3324 (1)1-1-img_3325 (1)1-1-img_334111-1-img_334711-1-img_3283 (1)1-1-img_3290 (1)1-1-img_3297 (1)1-1-img_3270 (1)-0011-1-img_3308 (1)1-1-img_3356 (1)

You Might Also Like