Mama Szkic

Małe dziecko i mieszkanie w bloku. Powody, dla których chcemy blok zamienić na dom

tata kochany blok dziecko

Jak mi się marzy dom! Teraz, od kiedy mamy dziecko, jestem tego świadoma bardziej niż kiedykolwiek. Mieszkamy w bloku, niby mamy ogródek, ale jest otoczony kilkoma innymi blokami więc nie ma mowy o prywatności. Chciałby się człowiek zrelaksować, rano w majtkach na ogródek wyjść i po odsłonięciu zasłon słońce i niebo zobaczyć, i może wprawdzie,  ale  na własne ryzyko. Poza tym, co tu dużo mówić, zaczyna brakować nam przestrzeni, dlatego coraz częściej rozmyślamy o wyprowadzce za miasto. A tymczasem.

Roman, do jasnej cholery, dziecko mi obudzisz! Hałas.

Romaaaaaaaaan! Roomaaaaaaaan! Romaaaaaaan! Roomaaan!- jakiś facet woła swojego psa po raz dziesiąty dokładnie pod naszymi oknami. Mieszkamy na parterze, krzyki dobiegające z chodnika słychać bardzo wyraźnie. Maluch właśnie zapadł w swoją południową drzemkę, ale niestety, pan spod okna posunął się o jednego Romana za dużo. Dziecko wybudzone z letargu równa się rozwścieczone dziecko, a od tego już krok do zmarnowanego dnia. Przeklinam w myślach właściciela Romana i jego niesubordynowanego psa. Biegnę do dziecka i kładę się przy nim, całą sobą staram się otulić go tak, żeby zdołał jeszcze zasnąć. I wtedy sąsiedzi odpalają kosiarkę.

Inna sytuacja, dopóki pracowałam, w domu więcej mnie nie było niż byłam. Na urlopie macierzyńskim dopiero dowiedziałam się jak wiele rodzin jest jeszcze w trakcie urządzania swoich mieszkań i jak moje osiedle w ciągu dnia nie tylko tętni życiem, ale wiertarkami i młotkami. Czasami chciałoby się walnąć miotłą w ścianę czy sufit sąsiada, który zakłada sobie półki dokładnie wtedy kiedy my potrzebujemy ciszy i spokoju, ale z drugiej strony, ma do tego prawo, a ja nie mieszkam w chatce w lesie tylko we wspólnocie setki osób i muszę dostosować się do ogólnie panujących zasad.

Zwierzaki i kłaki

Mieszkamy z owczarkiem, który waży prawie trzydzieści kilogramów i musimy się porządnie natrudzić, żeby nie doszło do kolizji na linii pies – dziecko. Oprócz tego, nasz pies gubi mnóstwo sierści. Pomimo codziennego odkurzania, jego kłaki są się wszędzie, co jest sporym problemem kiedy mieszkasz z raczkującym niemowlakiem.

Mieszkając w bloku możesz mieć ogródek, ale nie swobodę

Mieszkamy w nowo budującej się okolicy. Na początku było całkiem przyjemnie, trochę zieleni, jest gdzie wyjść z psem na spacer. Aktualnie nasz widok z okien to po prostu inny blok i jeśli dobrze się przyjrzeć, skrawek nieba. I chociaż bardzo się cieszę, że mamy ogródek to nie czujemy się w nim swobodnie bo z każdej strony patrzą na nas okna sąsiadów. Poza tym, posiadanie go wiąże się z przygodami. Nie zliczę ile razy ktoś z góry przychodził do nas po pranie, które spadło mu z suszarki prosto na nasz trawnik. Były już zabawki, wiatrak, pielucha, koszula nocna i ulubione majtki męża. Czekamy na więcej.

Każdy lubi mieć chwilę tylko dla siebie, a czasami wręcz musi pobyć sam, żeby nie zwariować

Przynajmniej my tak mamy. Mój mężczyzna był singlem kiedy urządzał mieszkanie i przystosował je do kawalerskiego, a nie rodzinnego życia. Nie przewidział, że zmiany przyjdą tak szybko. Na pewno nie myślał o tym kiedy burzył ściany, tworząc z dwupokojowego mieszkania przestronne studio. Owszem, piękne, designerskie, ale w obecnej sytuacji niefunkcjonalne. Nie w głowie była mu rodzina kiedy montował szybę w ścianie dzielącej łazienkę i sypialnię. Mój hit! Szyba ta sprawiała, że osoba leżąca na łóżku w sypialni mogła podglądać drugą, biorącą prysznic. Pomysł pobudzający wyobraźnię i w sam raz na dwuosobowe after party po romantycznej kolacji, ale na dłuższą metę niewygodny. Na co dzień nie wyglądam jak na randce i niekoniecznie chcę, żeby mój facet patrzył jak mało ponętnie golę nogi. Co ja mówię, żeby tylko nogi. Ostatecznie, na szybę nanieśliśmy mleczną naklejkę. A miało być tak pięknie!

Brakuje nam poczucia intymności. Chociaż po 10 miesiącach życia synka wypracowaliśmy nie najgorszy system podziału obowiązków i opieki nad nim to nawet jeśli w danym momencie jedno z nas się nim zajmuje, drugie i tak, chce czy nie, w tym uczestniczy. Mieszkamy na jednej, otwartej przestrzeni i nie mamy możliwości zaszycia się w kącie. Dla nas to spory problem. Pamiętam jak kiedyś, lata temu, kolega z pracy wynajmował ze swoją narzeczoną mieszkanie, w którym każde z nich miało swój pokój. Jakże mnie to dziwiło! Jacek, wiedz, że teraz cię rozumiem.

Domu nasz upragniony, gdzie jesteś? Jeśli słyszelibyście o ciekawej ofercie sprzedaży domu w Warszawie, dajcie znać. A może są tu osoby, które zrezygnowały z bloku na rzecz domu? Dziękuję za wszystkie podpowiedzi.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like

  • Fant w stylu ‚ulubione majtki męża’? Nice… :-)

    • Fajne były, ale trzeba było oddać ;-)

  • A ja muszę Ci powiedzieć że właśnie odkąd mam dziecko wcale nie marzy mi się domek. Nasz następny zakup będzie mieszkaniem! Właśnie dlatego ze tyle tu dzieci, z którymi będzie mógł się bawić. Tyle rodziców, którzy powodują, że nie czuje się towarzysko zacofana na macierzyńskim :) jest super:) a na dodatek piękny park obok :) a że trochę głośniej? Może, ale wszyscy mamy dzieci więc staramy się nie zachodzić sobie mocno za skórę :)

    • I my nie chcemy wcale domku na prerii ;-) Szukamy takiego z dobrą infrastrukturą dookoła, szkołą, sąsiadami, ale nie tuż przy naszym nosie po prostu.

  • Ani

    Masz slicznwe mieszkanko, podpowiedz gdzie takie mozna kupic i ktora to inwestyvcja, moimo sasiaów ;)

    • Hej, ale wiesz, że to zdjęcie tytułowe z wpisu jest stockowe i to nie jest nasze mieszkanie? ;-) Urywki naszego widać co najwyżej na Instagramie. Mieszkamy w Wilanowie.