Mama Szkic

Po tym rozpoznasz, że nowa koleżanka z biura jest mamą

jak wygląda praca w korpo

UWAGA. Tekst przeznaczony dla osób z poczuciem humoru.

Niby nie ma co robić szumu w temacie pracujących matek, w końcu dążymy do tego, żeby nie oceniać nikogo przez pryzmat bycia czy nie bycia rodzicem, ALE.

Jeśli przyjrzysz się uważnie twoim koleżankom z biura, sąsiadkom zza boxowej miedzy, towarzyszkom team meetingów i rywalkom w walce o najsmaczniejszą kanapkę od Ślimaka* to zauważysz, że koleżanki-matki mają kilka wspólnych, wyróżniających się mianowników. Oto one.

Korpo mama w kuchni

Nie przyłapiesz jej stawiającej kubek z gorącą herbatą na rogu biurka. Kiedy w kuchni korzysta z noża, po użyciu odkłada go zawsze do szuflady. Ewentualnie na blat, ale zawsze daleko od krawędzi. Sprawdza po tobie czy domknąłeś lodówkę i zmywarkę. Nachlapałeś i zostawiłeś? Ona odruchowo weźmie papierowy ręcznik i wytrze co trzeba. Widzi zło wszędzie tam, gdzie szklane naczynie pozostaje bez nadzoru. Kuchenny szeryf, Clint Eastwood zasad BHP.

Na trudności patrzy z dystansem

Nie ruszają jej teksty szefa: to będzie bardzo złożony, hiper wymagający projekt. Właściwie to nic jej nie rusza.  Wychodzi z założenia, że skoro przeżyła poród to przeżyje wszystko. Od kiedy przekonała się, że da radę przeżyć ból rozrywającego się tyłka, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.

Nie dba o dresscode

Znowu nie zdążyła wieczorem ogarnąć domu i przygotować sobie ubrania do pracy dlatego dziś do biura wchodzi w zielonej spódnicy, czarnych rajstopach i niebieskiej bluzie z kapturem. Mimo wszystko, jest bardzo zadowolona bo każda z tych rzeczy jest czysta i prawie wyprasowana, a to już prawie elegancja.

Lubi poniedziałki

Podczas gdy wszyscy w biurze w poniedziałek wyglądają jak z krzyża zdjęci i stoją w zombie kolejce po kawę, ona wparowuje na ołpenspejs z iskrą w oku.

Znacie ten kawał?

Co mówi singielka do dzieciatej koleżanki – mężatki w piątek, przed wyjściem z biura, kiedy chce ją wkurzyć?

– Udanego weekendu.

Dziwnie się kiwa

Kiedy będziesz rozmawiała z nią gdzieś na korytarzu, zaobserwuj mowę jej ciała. Założę się, że po trzech minutach dialogu zacznie kiwać się na boki. To ten sam syndrom, co u matek na zakupach w supermarkecie, które popychają wózek delikatnie nim bujając i szepcząc „szzzz”.

Łapie w lot

Korpo – koleżanka – mama jest jak połączenie Supermana i Flasha. Jeśli coś właśnie komuś spada z biurka w przeciwległym kącie ołpenspejsa, ona zdąży podbiec i to złapać. Wielokrotnie podkręcana trauma, że jej dziecko spadnie z łóżka, wypadnie z łóżeczka, wygrzmoci głową o podłogę wspinając się na regał, zrobiły swoje. Ma to przećwiczone, oczy dookoła głowy i orient!

Biurko

Podczas gdy ty masz na biurku postity z numerami telefonów do managerów i ulotki do chińczyka i pizzerii, ona ma zdjęcie synka przebranego za kosodrzewinę podczas przedstawienia w przedszkolu, drugie z wizyty u dziadków i pamiątkową muszelkę zebraną podczas pierwszych, wspólnych wakacji nad morzem.

Zachowuje stan zen. Zawsze

Na urlopie macierzyńskim nauczyła się funkcjonować w każdych warunkach. Nawet po bezsennej nocy i w chaosie absolutnym kiedy pralka chodzi, pies lata po domu, dziecko za nim, a z telewizora Teletubisie mówią heloooł. Czy naprawdę myślisz, że teraz miałby ją wykończyć ten delikatny harmider wywołany mieszanką pięćdziesięciu głosów, telefonów i trzaskających drzwi? Matka w korpo to wiecznie opanowany kwiat lotosu unoszący się na tafli jeziora.

Oczywiście żartuję, wcale takie nie jesteśmy. Ja na przykład nie mam ani jednego zdjęcia mojego dziecka powieszonego na stanowisku pracy.

Najwyższy czas to zmienić! ;-)


*Ślimak – firma cateringowa

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like

  • Pingback: Podsumowanie 2015 - Gburrek()

  • Pani Misiaczkowa

    Dobry tekst. Sama prawda o mamuśkach:)

    Potwierdzam opinię Agnieszki na temat Ślimaka. Straciłam parę kilo i kilka godzin życia po jego posiłku. Nie polecam.

    • Ślimak pokazał rogi jednym słowem! Pozdrawiam :)

  • A się uśmiałam, super tekst. :D

  • Genialne, ale jutro specjalnie obczaję towarzystwo w kuchni, żeby wyłowić z tłumu mamuśki ;)
    A wiedziałaś, że na Ślimaku się można dorobić rewolucji żołądkowych? Ja nie kupuję, ale tak słyszałam. Ja jadę głównie na jabłkach i jogurcie z domu ;)

    • Ja kupuję u Rollo gównie :) Przychodzi też do was?