Teksty

5 oznak, że zapuściłeś korzenie w obecnej firmie

korzenie

Ona i on. Spotykają się, docierają, coraz częściej odwiedzają, aż pewnego razu jego szczoteczka do zębów już na stałe ląduje w kubeczku na jej łazienkowej półce.

Ty i korpo. Przychodzisz, wychodzisz, przychodzisz, wychodzisz, aż pewnego razu twój ulubiony kubek ląduje na kuchennej korpo półce i już wiesz, że będziesz tu jeszcze przychodzić, wychodzić, przychodzić i wychodzić przez długi czas. Zapuszczasz tu korzenie. Kubek to dopiero początek.

Ozdabiasz boks

W obecnej firmie pracuję trzeci rok, ale nadal jedynym ozdobnikiem na jaki pozwoliłam sobie na moim stanowisku pracy są najpotrzebniejsze numery telefonów.

Ostatnio jednak, coraz częściej spoglądam w stronę koleżanek, które uwiły w swoich korpo kącikach przytulne gniazdka ze zdjęciami dzieci, mężów, kochanków, psów i kotów. Zaczynam rozważać wydrukowanie kilku fotografii. Starość to czy samotność, ciężko ocenić, ale dopóki mojego stanowiska nie zdobi roślinka, do której mówię po imieniu, daję sobie na to przyzwolenie. Zdjęcie dziecka może również pozytywnie wpływać na moją motywację. Na przykład, zmotywuje mnie do zamknięcia się w sytuacjach nerwowych przypominając, że żłobek kosztuje tysiąc złotych i ta praca jest mi bardzo potrzebna.

Umawiasz się na piwo przez Outlooka

Powoli zapuszczasz w obecnej korpo korzenie jeżeli ze znaczną częścią współpracowników spotykasz się prywatnie, poza biurem. Zaproszenie na piwo przesyłasz nie smsem, ale skedżulujesz w Outlooku. Tak jest szybciej i od razu widzisz kto zaakceptował, a kto nie. Inny symptom to posiadanie siebie wzajemnie, włącznie z szefem (!) wśród znajomych na Facebooku. Nic dziwnego, codziennie przez osiem godzin dzielicie swoje eskalacje i mitingi, przerwy na kawę i na fajka. Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Bywa, że jesteście jak dwie połówki jabłka – kiedy się backupujecie.

Mylisz dom z biurem

I nadchodzi taki dzień, w którym zamiast wpisać firmowe hasło do komputera, wklepujesz intuicyjnie twoje hasło prywatne. Przychodzi ci to tak samo naturalnie jak powiedzenie twojemu facetowi, że wieczorem mija jego deadline na umycie garów, a ze znajomymi nie umawiasz się już na żarełko lecz na lancz. To pikuś. Porządnie zmartwić powinieneś się za to kiedy przed wejściem do domu wyciągniesz badża.

Nosisz kapciuszki

Posiadanie korpo kapci na zmianę to nie tylko wygoda i wypoczęte stopy. To stan umysłu. Cichobiegi sprawią, że bezszelestnie będziesz w stanie podejść do każdego i nakryć go na, och nie, niepracowaniu. To jednak nie wszystko. Pewnego dnia, pójdziesz o krok dalej i kupisz podkładkę pod pupę. Kto wie, być może z masażerem. Niebiańsko, teraz możesz tu siedzieć i siedzieć.

Moje korzenie

Jak głęboko sięgają moje korzenie? Nie mam jeszcze kubka, zdjęć nad laptopem i kapci na zmianę. Mam za to coś, co sprawia, że czuję się mocno osadzona w aktualnej firmie i zmotywowana, by w niej pozostać.

Kredyt. Ta da bum tss.

Żartowałam, ja po prostu lubię moją pracę (i mam szefa na Fejsbuku).

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Korpomama. Jaki prezent ją ucieszy? - Gburrek
    Grudzień 11 at 9:24 am

    […] w ostatnim wpisie 5 oznak, że zapuściłeś korzenie w obecnej firmie, wspomniałam, że zastanawiam się nad ozdobieniem mojego biurka kilkoma fotografiami […]

  • Reply
    Agnieszka/Agumama
    Grudzień 9 at 12:46 am

    Nieeeee, nie wierzę, że Najstarsza biurwa na ołpenspejsie nie ma choćby kapciuszków na zmianę…
    Aby odświeżyć roślinkę odcina się jej młode odnogi i wstawia do wody, a wywala starą część z korzeniami.
    Mnie tak, chcąc nie chcąc odświeżyła nieobecność i pobyt na macierzyńskim…
    Miałam wszystko to, co wymieniasz: swoje biurko, swoje pierdółki w szafce, kapcie tj.pantofle na zmianę, kubek, ulubioną herbatę, żakiet i sweter przewieszone przez oparcie krzesła… Moje korzenie.
    Gdy mnie nie było, firma zmieniła siedzibę. Ktoś mnie spakował, ktoś rozpakował, ktoś inny rozszabrował. Biurko mam nie swoje, na nim nic prócz doking stejszon, i monitor się cudem uchował, ale nieczynny bo mi ktoś kabel zajewanił od niego ;)

    • Reply
      Gburrek
      Grudzień 10 at 11:54 am

      Korpo życie pełną parą, tu wszystko jest wspólne ;) No, nie mam kapciuszków, ale kto wie, kto wie, póki co zacznę od wydrukowania kilku miłych dla oka fot :)

  • Reply
    Olga
    Grudzień 8 at 10:39 am

    A co masz ustawione na tapecie komputera? Ja po roku odważyłam się na zdjęcie córki. Działa motywująco, rozluźniająco, przypominająco (co jest najważniejsze)..
    A tak to nie mam prawie nic na biurku poza komputerem, osobistym kubkiem i osobistą szkatułką w turkusowym kolorze na długopisy, karteczki, korektory , ale stojącą i tak w szufladzie. Nie lubię bałaganu, rozpraszaczy, i kurzu:)
    Zdrówka dla Was!

    • Reply
      Gburrek
      Grudzień 8 at 12:44 pm

      Moja tapeta komputera jest firmowa, z logo :)

      • Reply
        Gburrek
        Grudzień 8 at 12:46 pm

        Aleee, serio mam zamiar sobie kilka zdjęć wydrukować i powiesić :)

        • Reply
          Olga
          Grudzień 11 at 6:28 pm

          No u nas zdjęć nie ma na biurkach itp, tylko tapety na komputerze, ludzie sobie różne ustawiają, Zaś panowie sobie pozamawiali firmowe kalendarze dużego formatu z paniami w bikini. Mówią, że to działa na nich pobudzająco, więc szefowie nie mają nic przeciwko heh. No ale to są małe pokoje lub magazyn, więc klienci tam nie chodzą.
          Pozdrawiam;)

          • Gburrek
            Grudzień 11 at 8:42 pm

            Haha, to w takim razie uważam, że kobiety w Waszej firmie powinny się skrzyknąć i zamówić kalendarze z amerykańskimi zawodnikami rugby. Nago, of course :)

    Leave a Reply