Ja

Zgubiłam męża w centrum handlowym

Nie tylko dzieci gubią się w centrum handlowym. Dorośli również. I co wtedy? Oto moja historia rodem z Outletu.

Całą rodziną wybraliśmy się do centrum handlowego. Typowe zakupy. Mama i tata snują się pomiędzy wystawami sklepowymi przyśpieszając kroku na widok placyków zabaw, które raz zauważone przez malucha uziemiłyby nas na pół godziny. Dziecko kombinuje. Zazwyczaj po wizycie w dwóch, trzech sklepach nie mamy już siły i zlani potem decydujemy się wrócić do domu przeklinając chwilę, w której wpadliśmy na kretyński pomysł wycieczki do centrum handlowego. Zazwyczaj wtedy obiecujemy sobie, że to ostatni raz. Oczywiście potem znowu robimy to samo.

Tym razem było jeszcze inaczej.

Kiedy przechodziliśmy koło jednej z wystaw, mój partner zachwycił się prezentowanym na niej kobiecym strojem na tyle, że niczym prawdziwy sponsor swojej galeriance, powiedział do mnie: kobieto idź, przymierzaj, kupuj, ja płacę. Dwa razy nie musiał mi powtarzać. Poszłam. Kupiłam. Wyszłam. Rozejrzałam się wokoło, ale go nie zastałam. Poszwędałam się pod sklepem, nie ma go. Nie miałam ze sobą telefonu (z czego on nie zdawał sobie sprawy). Minął już dobry kwadrans, a jego wciąż ani widu ani słychu. Zaczęło robić się nerwowo. Z coraz większym napięciem dreptałam pomiędzy sklepami. Po trzydziestu minutach, serce waliło mi na widok każdego dziecięcego wózka, a oczy ze złości zachodziły krwią kiedy orientowałam się, że to jednak nie oni. Wszędzie polazłam. I na placyk zabaw, i po raz dziesiąty pod sklep, pod którym się rozstaliśmy i na parking.

W końcu, zła i zmęczona  zdecydowałam się na żebry. Podeszłam do pierwszego lepszego faceta, który siedział na ławce.

-Dzień dobry, mam taką nietypową prośbę – zagaiłam zupełnie od czapy – Zgubiłam gdzieś męża.

Werble! Poziom dziwaczności tej sytuacji rośnie.

– Nie mam przy sobie telefonu i szukamy się już dobre pół godziny – kontynuowałam. Zaraz ch$j mnie strzeli! (tego nie mówiłam, tylko myślałam). Czy mogłabym od Pana zadzwonić?

Pan był wyraźnie zmieszany, ale wykręcił podany przeze mnie numer:

-Dzień dobry.
.
.
Żona pana szuka.

Tu poziom dziwaczności został osiągnięty.

A oni?

Na frytki poszli.
Ale przecież napisali mi smsa.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like

  • Paula

    Love :) zwlaszcza z tym co Cie strzelalo…och ZYCIE :)

    • Life. Oł life. Oooooł laaajf. Oł lajf. Turututu.