Życiowe

Dyskriminacja sportowa. Czuję się molestowana wszechobecną modą na bycie fit

sport dyskriminacja

Ostatnio, na skrzynkę mailową w pracy, wciąż spływają mi maile zachęcające do wzięcia udziału w inicjatywach pozabiurowych. Pierwsza dotyczyła rajdu rowerowego, druga biegu na przeszło 4 kilometry, trzecia i czwarta jakiegoś innego sramaratonu. Sport, sport, sport. Już po przeczytaniu tytułu wiedziałam, że nie jestem zainteresowana.

Dyskryminacja sportowa

A gdzie coś dla ludzi, którzy nie uprawiają sportu? Jakiś piknik, albo targ, pal licho, niech będzie nawet ze zdrową żywnością. Jakaś wystawa słodyczy, jakiś marsz uzależnionych od czekolady, jakieś spotkania anonimowych wyjadaczy bitej śmietany. Czuję się dyskryminowana i zmolestowana zdrowym stylem życia.

Chwali się, że ludzie biegają, że są fit, ze łykają koktajle z selera i posypują naleśniki kiełkami z lucerny, że razem z Chodakowską wprawiają się w dobry szejp (nie powiem, sama próbowałam, ale się poddałam. Zanim zaczęłam). Ale jeszcze jeden mail z propozycją przyłączenia się do grupowej inicjatywy sportowej i ja piszę do administratora internetów, żeby wyłączył mnie z wszelkiej komunikacji dotyczącej aktywności ruchowych. Nie jestem waszym targetem.

Stresujecie mnie. Przypominacie, że gdzieś tam, kiedyś kupiłam strój do joggingu i nigdy go nawet nie przymierzyłam, a adidasy wykorzystałam jako obuwie remontowe. Na co to komu o tym pamiętać. Tak, wiem, że nie mam mięśni. Jesteście tak samo okrutni jak moja znajoma, modelka, która ragularnie wstawia swoje zdjęcia w bikini na Facebooka. Przecież tu mogą wchodzić dzieci! Ludzie to są jednak niepoważni. Ubierz się dziewczyno, winter is coming.

Jak mawiała Maria Czubaszek, niepalący też żyją tylko do śmierci. Podobnie wysportowani. Wszyscy kiedyś kopniemy w kalendarz. Wy po prostu zrobicie to z półobrotu i nie z powodu wysokiego poziomu cholesterolu, ale za to ja na pewno nie spadając z roweru.

Zapisz

You Might Also Like