Mama Szkic

Rok temu wróciłam do korpo po długim urlopie macierzyńskim. Jak mi z tym?

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim

Rok temu o tej porze mój urlop macierzyński się kończył, a ja ze stresu chodziłam ze ściśniętym gardłem. Teraz cieszę się, że wróciłam do pracy, z kilku powodów. Zapraszam do świata mam pracujących, tu się pije ciepłą kawę.

Moje dziecko kocha mnie najmocniej i nic tego nie zmieni (chyba, że obiorę mu banana ze złej strony, bunt dwulatka), ale z innymi też fajnie spędza czas

Na początku było mu źle w żłobku (mi też), ale po niedługim czasie pokochał to miejsce, aż kiedy pewnego dnia przyszłam zabrać go do domu, strzelił focha, że za wcześnie. Jego wesołe papaaaa, które rzuca mi razem z całuskiem kiedy rano wbiega na salę utwierdza mnie w przekonaniu, że mogę być o niego spokojna.

Lubię poranki w pracy

Kiedyś odprężenie kojarzyło mi się z wanną i lampką wina, albo z pyszną kolacją. I deserem, of course. Potem zostałam mamą i wszystko poszło w cholerę :-) Od kiedy wróciłam do pracy, poranki w biurze są moim azylem. Nikt ode mnie nic nie chce, robię sobie kawę, jem drożdżówkę z ulubionej kawiarni, odpalam laptopa. Cisza. Single mają piąteczek, piątunio, rodzice mają poniedziałeczeeeeeek!

Reanimowałam konające życie towarzyskie

Mam to szczęście, że pracuję z ludźmi, z którymi dobrze się czuję. Czasami gdzieś razem wychodzimy, albo po prostu rozmawiamy przy biurku, w kuchni, na korytarzu. Powrót do pracy jest dla mnie wybawieniem jeśli chodzi o kontakty towarzyskie. Pewnie gdyby nie to, już całkiem wypadłabym z obiegu.

Nie muszę się nikomu tłumaczyć

Podziwiam mamy, które decydują się zostać z dziećmi w domu. Zdaję sobie sprawę jaka to odpowiedzialność i wysiłek.  Niestety, społecznie niedoceniany. Paradoks. W biurze siedzę na pupie osiem bitych godzin. W domu pot leciałby mi po tyłku. Postrzeganie będzie jednak takie, że w pierwszym przypadku, jestem kobietą aktywną zawodowo, w drugim – „siedzę” w domu. Dziękuję, postoję, to znaczy, posiedzę.

Na pytanie czy wracać do pracy po urlopie macierzyńskim nie ma jednej, dobrej odpowiedzi. Każda mama wie, co dla niej dobre. Ja mojej decyzji nie żałuję bo, przede wszystkim, widzę że maluch jest szczęśliwy i czuje się kochany, ale myślę też, że w dużej mierze to dzięki niej jestem (jeszcze w miarę) zdrowa psychicznie ;-)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like