Dom

Czy wyprowadzka na wieś jest logistycznie uciążliwa? Ile kosztuje podróżowanie w drugiej strefie w Warszawie.

1-remont4

Kiedy decydowaliśmy się na wyprowadzkę z warszawskiego Wilanowa na stołeczne peryferie spotykaliśmy się z pytaniami o to, czy nie szkoda nam będzie łatwego dostępu do środków transportu miejskiego, sklepów, knajp, co z dojazdem do pracy. Po pół roku od przeniesienia się na wieś mogę potwierdzić, że zrobiliśmy dobrze nie przejmując się tymi aspektami, a dalej w tekście odniosę się do każdej ze wspomnianych wątpliwości.

Stare i nowe mieszkanie logistycznie

Mieszkamy 15 km od centrum Warszawy. Wcześniej – 10. Kiedy wybieraliśmy dom, zwracaliśmy uwagę na to, żeby, chociaż na wsi, miał w pobliżu:

  1. Stację kolejową (z której wygodnie dojeżdżam teraz do pracy, znajduje się 10 minut marszu od naszego domu)
  2. Szkołę/żłobki
  3. Chociaż jeden większy sklep blisko

Transport miejski

Ok, jeżeli chodzi o autobusy to wychodzimy na minus w porównaniu z Wilanowem bo do najbliższego przystanku muszę iść kwadrans, a nie minutę. Mam to jednak raczej w nosie bo na co dzień korzystam ze wspomnianej stacji kolejowej, z której jadę do pracy w niecałe dwadzieścia minut! Z autobusów korzystam sporadycznie, na przykład kiedy po pracy mam jakieś wyjście, kosmetyczkę, wtedy wracam do domu autobusem i na koniec rzeczywiście czeka mnie kwadrans przechadzki, ale to dla mnie żaden problem.

Dojazd do pracy

Na plus. Mimo, że mieszkam teraz dwa razy dalej od pracy, do biura dojeżdżam szybciej i wygodniej. Spokojnie zamykam się w godzinie, wliczając w to odstawienie synka do żłobka, który znajduje się po drodze na stację kolejową. Rozwiązanie idealne. Unikam przesiadek i stania w korkach. Zyskuję za to dreszcz emocji kiedy pociąg nie nadjeżdża bo to może oznaczać awarię i wtedy spóźnienie do pracy  gwarantowane. Niestety, pociągi nie kursują jak autobusy, co kilka minut, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana ;-) Przez ostatnie pół roku taka sytuacja spotkała mnie kilka razy czyli, powiedziałabym, tragedii nie ma.

Knajpy i życie nocne

Knaj co? Życie nocne tu nie istnieje, a restauracji nie ma.  Na takie atrakcje uprzejmie uprasza się udać do strefy pierwszej. Decydując się na wyprowadzkę poza miasto, gdzieś z tyłu głowy miałam obawę, że będę miała wielki problem z nocnymi powrotami, które przecież taaaak często uskuteczniam ;-) Prawda jest jednak taka, że, po pierwsze, robię to na tyle rzadko, że taksówka raz na jakiś czas nie boli, a po drugie, nie jest to kosmiczny, jak myślałam, koszt. Lubicie czy nie lubicie Ubera, warto się z nim zaprzyjaźnić bo za trasę Nowa Iwiczna – Centrum można zapłacić przyzwoicie, nawet około trzydziestu złotych. Natomiast faktycznie, trzeba pogodzić się z tym, że nie wyjdziemy sobie spontanicznie do indyjskiego lokalu za rogiem. Jest za to możliwość wypicia winka przy kominku w salonie, albo w dużym ogrodzie. Wybrałam to drugie i nie żałuję.

Sklepy

Przeprowadzając się na wieś na pewno warto więcej uwagi zacząć poświęcać organizacji zakupów bo jeżeli zapomnimy strategicznego składnika do ciasta, nie dostaniemy go pod domem. Ratuje nas wspomniany na wstępie hipermarket. Lokalnych sklepików w pobliżu jest kilka, ale drogo w nich jak cholera, a asortyment średni. Prawo rynku, i co zrobisz ;-)

Druga strefa biletowa. Drożej, ale nie dwukrotnie

Wcześniej, mieszając w pierwszej strefie, za trzymiesięczny bilet ZTM (mogłam z nim jeździć metrem, wszystkimi autobusami i tramwajami) płaciłam 280 złotych. Teraz byłoby to 536 zł. Ała. Przemyślałam sprawę i biorąc pod uwagę mój styl życia zdecydowałam się kupować miesięczny bilet na pociąg, na trasie dom-praca za 128 złotych (384 złote w ciągu trzech miesięcy). Jednorazowe bilety kupuję sporadycznie (pozdrawiam moje bujne życie towarzyskie) więc mimo wszystko takie rozwiązanie jest bardziej oszczędne.

Podsumowując, życie na wsi wcale nie jest takie upierdliwe pod kątem dojazdów jak je malują i chociaż rzeczywiście minusem może być brak restauracji, wypasionych burgerowni czy hipsterskich sklepów ze zdrową żywnością to mój własny ogród, po którym mogę latać w samych majtkach bo nikt mnie tu nie widzi z balkonu naprzeciwko, wynagradza mi to z nawiązką. Wpadajcie na peryferie, one serio są nie tylko dla emerytów.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like

16 komentarzy

  • Reply
    Ania
    Styczeń 4 at 3:28 pm

    Witam, trafiłam przypadkowo na Twojego bloga i od godziny zamiast pracować, czytam i przeglądam :) Historię mam podobną i z bliskiej okolicy, ponieważ z Ursynowa przeprowadziliśmy się z mężem i córka do Lesznowoli, która jest zaraz obok Was. Przez Nowa zresztą często przejeżdżam, jadąc do Mysiadła do kosmetyczki :) oraz do wspomnianego Auchan. My mieszkamy od ponad 3 lat w Lesznowoli, mieliśmy dokładnie takie same obiekcje i …w życiu bym już nie wróciła do miasta. Nasza okolica moze nie jest w centrum wszechswiata, ale do cywilizacji blisko, wszystko można sobie sprawnie zorganizować w okolicy (taniej – weterynarz, wymiana opon, itp). Ja wożę córkę na zajęcia do Konstancina, na Ursynów, Wilanów i jakoś nie zniechęca mnie to, ze moze ciut więcej czasu spędzam w aucie, bo wracam do super fajnego, klimatycznego domu z ogródkiem, dużą przestrzenią i extra klimatem :) Nie rozpisuje się, bo czas jednak zabrać sie za robotę ale bede śledzić kolejne wpisy i kto wie, może kiedyś spotkamy sie gdzies w Auchan albo w oulecie :) Pozdrawiam cieplo Ania

    • Reply
      Gburrek
      Styczeń 17 at 12:04 pm

      Żałuję, że nie zauważyłam tego komentarza wcześniej. Piąteczka i do zobaczenia! :-)

  • Reply
    Agnieszka
    Styczeń 3 at 7:21 pm

    No rzeczywiście wieś…. z Auchan za rogiem.

  • Reply
    Natalia
    Listopad 28 at 9:29 pm

    Czyli nie taki diabeł straszny jak go malują :) Dobrze wiedzieć :) Dziękuję za ten wyczerpujący post i pozdrawiam serdecznie!

    • Reply
      Gburrek
      Listopad 29 at 9:09 am

      Dokladnie, wies nie tylko dla emerytow :-) A jak fajnie jest wypic wiosna i latem kawe we wlasnym ogrodzie :-)

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 1:42 pm

    Jesteśmy spakowani! Znaczy tak zgrubnie bo reszta jeszcze potrzebna do niedzieli tutaj. W każdym razie nadszedł refleksji czas i w związku z tym chcę się podzielić z innymi mamami-taksówkarkami swoich pociech, bo zapewne sporo ich zagląda na Twój blog, moim odkryciem. Chodzi o audiobooki. Rzecz znana i wstyd, że ja tak późno je pokochałam. Czytam chłopcom od zawsze ale pomysł na słuchanie audiobooków narodził się dopiero pod wpływem długich dojazdów. Ciężko utrafić takie, które są miłe dla ucha, ciekawe i zróżnicowane. Bardzo polecam trzy:
    – znane dosyć szeroko perypetie Pana Kuleczki i ekipy jego podopiecznych,
    – bajkę muzyczną Przygody Piotrusia Pana,
    – burzliwe dzieje oraz dalsze burzliwe dzieje Pirata Rabarbara – to nasz absolutny hit hitów.
    Nim trafiłam na 3 powyższe pozycje zaliczyłam sporo zonków z gatunku: teksty klasyków a melodia disco polo i umca umca, albo bajki czytane neurotycznym głosem nadwrażliwej matki-kury (tych nie trafię bardziej niż umca umca). Także jeśli spędzacie przykuci do samochodowego fotela ponad godzinkę a dzieciaki także nienajlepiej to znoszą to polecam bardzo te utwory do słuchania.

    • Reply
      Gburrek
      Listopad 25 at 10:26 pm

      Nie znałam żadnej z trzech propozycji, a tekst ” bajki czytane neurotycznym głosem nadwrażliwej matki-kury” rozwalił system, dokładnie wiem o co chodzi :-D Dzięki i udanych przenosin :-*

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 10:19 am

    Dziękuję! Pozdrawiam bardzo serdecznie i miłego dnia, weekendu!

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 9:43 am

    Dziś mam dzień urlopu bo uskuteczniam pakowanie, żebyśmy w weekend to wszystko zwieźli i w niedzielny wieczór rozkoszowali się już ciasnotą mieszkanka i odgłosami sąsiadów za ścianą. Mam Wielkie Plany Korzystania z Dóbr Miasta przez zimowe miesiące. Dla dzieci: Bajkolandia, naprzemienne zabawy z dziećmi sąsiadów raz u nas raz u nich, pomidorowa u cioci na Bielanach co drugą niedzielę, spacery na Starówkę gdy zapalą choinkę i na Nowy Świat gdy rozbłysną girlandy światełek. Dla mnie: aerobic w klubie 500 m. od domu i raz na 2 tygodnie babski wieczór z manicurami u przyjaciółki w bloku obok. Dla męża: mecz z kolegami w pobliskim pubie. Tak mi się to bajkowo jawi i chciałabym aby tak wykorzystać ten czas. Mieszkanie praktycznie ogołociliśmy z mebli aby zagospodarować domek więc teraz musimy je nieco po studencku znów zagospodarować. Jest plan, że chłopcy będą spali w jednym pokoju (starszy ma 4 l., młodszy rok i 5 m-cy, więc liczę na sukces). My w pokoju młodszego będziemy mieli swój zakątek z materacem do spania a duży pokój, który był ostatnio sypialnią ma być znów pokojem, w którym można pooglądać TV, zaprosić znajomych. Trzymaj więc kciuki żeby tak było bo inaczej mąż mnie zabije i zakopie nad rzeką. Ciężko było go przekonać do powrotu ale argument, że to ja codziennie spędzam ok. 4 godz. w aucie był krytyczny i nie mógł go przebić.

    • Reply
      Gburrek
      Listopad 25 at 10:11 am

      Ok, bede trzymala kciuki za brak morderstwa w rodzinie bo dzieci szkoda :D I dobrze robisz, ze widzisz te wszystkie plusy powrotu na Bemowo bo faktycznie i wies i miasto maja swoje zalety, a za chwile znowu wiosna, lato, beda ponownie pikniki nad Narwia :-)

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 9:30 am

    A odnośnie planowania zakupów gdy sklep daleko to zgadzam się ze wszystkim. Wczoraj kupiłam 3 cukinie z wizją, że nafaszeruje je mięsem i zapiekę. No ale dziś rano okazało się, że mięska nie ma w lodówce. Ojej. Był za to kozi serek z datą do wczoraj. No taki drobiazg. Napchałam go wraz z kawałkami boczku do cukinii i obserwuję przez pokrywę halogen-oven (piecyka tu nie mamy) co się stanie – czy po 30 min. w temp. 200 st. wyparuje i zniknie czy zapiecze się i będziemy mieli obiad?

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 9:22 am

    Wiem, wiem że rodziłaś na Inflanckiej bo czytałam Twoje wcześniejsze wpisy! Ale, że masz epizod Bemowski to nie widziałam. Już wiem czemu lubię zaglądać na Twojego bloga – wyczuwam powinowactwo :-)
    Wiesz ja na Bemowie mieszkam od zawsze, no od końca lat 70tych, gdy się urodziłam. I zawsze widziałam Bemowo jako zielone, blisko lasu, puszczy, fajne na wycieczki rowerowe, na spokojne życie. A teraz wiadomo, że wielu znajomych wyprowadziło się z wielkiej płyty do bardziej luxury osiedli: patia, trawki, ogrodzenia, wideofony, ochrony, konsjerże, itp. Bemowo zaczęło mi wyglądać brzydziej, odrapaniej. A odkąd ten domeczek mamy to ogólnie miasto zaczęło brzydko pachnieć, być męczące, okropnie mierżą mnie te psie kupska na trawnikach i chodnikach. Wkoło domu dzieci szaleją, trawka czysta, zielona, zero ruchu samochodowego. No ale wymiękłam i wracamy.

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 8:27 am

    pisząc o paliwożercach miałam na myśli oczywiście samochody a nie chłopców :-) oni są raczej naleśniko i serkożercami i czy zmieszczą się w kwocie 2,4 ….mam poważne wątpliwości :-))

    • Reply
      Gburrek
      Listopad 25 at 9:15 am

      Moj tak samo nalesniki i serki moglby jesc w kolko, przegryzajac chlebem z maslem. Niewymagajacy jest :-D

  • Reply
    Ania
    Listopad 25 at 8:23 am

    To porównanie faktycznie wychodzi na plus. U nas niestety okazało się na dłuższą metę bardzo męczące. My z warszawskiego Bemowa wyemigrowaliśmy (szczęśliwie pozostawiając sobie mieszkanie na Bemowie) do gminy Wieliszew, do domku tuż nad Narwią. Wiosną i latem było cudnie. Teraz gdy dzień tak krótki minusy zaczęły brać górę i w najbliższy weekend wracamy z podkulonymi ogonkami do bloku :-)
    Z domku nad rzeką do pracy mam 51 km – dziennie to ponad 100 km. Po drodze odwożę jednego synka do przedszkola na Bemowo a drugiego na Górce – rano robię więc trasę trwającą 1,5 do 2 godzin wliczając kaprysiki w szatni przy przebieraniu i buziaczki na rozstanie. Mąż jedzie drugim autem bo pracuje od 8 rano (ja od 10 – thx the Lord!) Utrzymanie tych dwóch paliwożerców w gotowości na chodzie wynosiło nas ok. 2-2,4 tys. miesięcznie. Horror jakiś!
    Minus jest również taki, że do najbliższej apteki, przychodni, sklepu spożywczego mam 17 km….najbliższe zabudowanie ludzie to 12 km. Było parę dni kiedy mąż miał 2-3 dniowe delegacje. W domu ja i dzieci, za oknem ciemność, sarenki, dziki, ani jednego światełka w zasięgu mojego oka. Jestem totalnie odporna na strachy na lachy. Stosuję mechanizm wyparcia, który pomógł mi również przeżyć dwa fizjologiczne porody dzieci ważących ponad 4,5 kg bez znieczulenia na Inflanckiej (wtedy pojęłam siłę swojej psychiki), tzn. nie rozmyślam o wszystkich obejrzanych horrorach, przeczytanych milionach słów S. Kinga, ale świadomość, że gdy pojawi się realne zagrożenia (źli ludzie, pożar…) mocno siadła mi na psychice.
    Po pracy ja odbieram starszego i 3 x tygodniowo wożę go na rehabilitacje do Babic – od Bemowa to rzut beretem, ale powrót nad rzekę to już 58 km. Zero znajomych, rodziny. Latem bardzo chętnie ich gościliśmy na grillach, ogniskach, itp. ale teraz gdy o 16 ciemność ludzie wolą siedzieć u siebie w cywilizacji. Także z żalem zamykamy chatkę na skobel i wracamy do centralnego ogrzewania, Biedronki w podwórku, psich kupek na chodnikach i wszelkich bemowskich cienki i blasków. Do marca a potem znów zjazd na wolność :-)
    Dziś rano w radio poraziła mnie informacja, że w nocy startuje budowa metra i zamykają nam Górczewską (to taka arteria gminy Bemowo) – zatem 2 h dojazd do pracy nie ulegnie zmianie, choć będzie to jedynie ok. 12 km z podwózkami do kinderplacówek. Ale cieszę się, że powrót a na weekendy będziemy wracać nad rzekę na ogniska, kuligi i tropienie dzikich zwierzów :-)

    • Reply
      Gburrek
      Listopad 25 at 9:09 am

      Mieszkanie i domek na wsi na cieplejsze dni, burzuje! :-D Rozumiem argumenty, u nas ta wies to taka zdecydowanie blizej cywilizacji bo i apteka i przychodnia i sklep jest tylko trzeba przespacerowac sie kwadrans, dwadziescia minut zamiast dwoch, jak to bylo poprzednio. Ponad dwa tysiace miesiecznie na utrzymanie aut tez bolaloby mnie psychicznie! A poza tym mamy jeszcze kilka rzeczy wspolnych bo ja tez rodzilam na Inflanckiej, a na Bemowie rowniez zdarzylo mi sie mieszkac, zanim wynioslam sie do ukochanego na Wilanow. Pozdrawiam cala rodzinke :-)

    Leave a Reply