Ja

Chcę oglądać twoje nogi. Kobiety i szpilki w biurze – mus?

W sieci można było dziś przeczytać o petycji w sprawie dyskryminacji kobiet w miejscu pracy, jaka wpłynęła do brytyjskiego parlamentu. Wszystko za sprawą Nicoli Thorp, która usłyszawszy od pracodawcy, że powinna założyć buty na wysokim obcasie jeżeli chce zatrzymać posadę recepcjonistki, odmówiła. Czy miała rację? Tekst nosi tytuł Szpilki, albo wypowiedzenie. Wielka Brytania walczy z dyskryminacją w pracy i można go przeczytać na portalu TVN 24 bis.

Nie chodzi tylko o buty, ale o postrzeganie kobiet w miejscu pracy. Jest duży nacisk na kobiety, żeby wyglądały profesjonalnie, a jednocześnie atrakcyjnie – powiedziała dla Reuters Nicola.

Dresscode, a polskie prawo pracy

No właśnie, czy (o ile nie jesteśmy modelkami) mamy obowiązek wyglądać w pracy atrakcyjnie czy profesjonalnie i schludnie? Na początku, instynktownie stanęłam po stronie Nicole bo temat równouprawnienia w pracy jest dla mnie istotny, a każdy przejaw dyskryminacji powoduje, że wszystko się we mnie gotuje. Niemniej, postanowiłam poszukać informacji na temat tego, czy i jak  kwestia ubioru w miejscu pracy jest regulowana prawnie. Tak trafiłam na portal HR Polska i wypowiedź eksperta ds. prawa pracy i BHP, Wojciecha Mazura. Jej pełną wersję można przeczytać otwierając link. Dla mnie jej esencja zawiera się w tym skróconym opisie.

Pracodawca może mieć wpływ na to, w jakim ubiorze wykonują pracę zatrudnieni u niego pracownicy (Art. 104 Kodeksu pracy) o ile nie narusza przy tym ich dóbr osobistych. Zasady powinien zawrzeć w wewnętrznych zarządzeniach zakładu pracy.

ALE

nawet jeśli tego nie zrobił, to i tak nie zwalnia pracownika z obowiązku ubierania się w sposób określony słownie przez pracodawcę bo zgodnie z art. 100 kodeksu pracy, istnieje obowiązek stosowania się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są sprzeczne z przepisami prawa pracy lub umową o pracę.

Czyli co? Koniec końców trzeba ubrać się tak, jak mówi szef. Świetnie, Nicola nie miała racji.

Zdjęcie: The Guardian

– Chcę oglądać twoje nogi, nogi, nogi, nogi
– I co, kurde, jeszcze?

Chyba że zahaczymy o kwestię dóbr osobistych i … zdrowego rozsądku. Co niby, poza, umówmy się, bardziej atrakcyjnym wyglądem, smuklejszą nogą i podniesioną pupą, mają wnieść szpilki do wizerunku pracownicy? Schludny, elegancki wygląd to w biznesie normalna sprawa – pomaga wzbudzić zaufanie i jest oznaką szacunku do klienta, ale szpilki? Płaskie, albo niezbyt wysokie obuwie też może być eleganckie (chociaż mniej ponętne).  I ok, teraz zabrzmię jak stetryczała feministka, ale dla mnie wymóg szpilek nie jest wobec kobiet fair i jest zwyczajnie ukłonem w kierunku męskiej części klientów. Niech je noszą te, które lubią i chcą. Ja też, ale nie pod przymusem. Chyba, że zaczną je nosić również mężczyźni.

Zwłaszcza kelnerzy. Powodzenia.

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like

  • Obrazek – cudo <3

    Mam bardzo trudny charakter, co sprawia, że jeśli ktoś mi coś każe, to najprawdopodobniej tego nie zrobię. Dobrowolnie tak, pod przymusem nigdy. Innymi słowy, jakby mi ktoś "kazał" ubierać szpilki, to pewnie bym się sama zwolniła, choć szpilki lubię i noszę.

    Jeśli chodzi stricte o ten rodzaj obuwia, to warto by było jeszcze wspomnieć o zdrowiu – codzienne noszenie szpilek to katorga dla nóg i kręgosłupa. A to już w jakimś sensie zahacza o BHP… I tutaj pewnie można by poszukać jakiś luk prawnych związanych z poruszonym przez Ciebie tematem.