Lifestyle

Subiektywna lista powodów, dla których nie powinieneś studiować filologii obcej

fililologia

Jestem absolwentką filologii romańskiej. Oprócz znajomości angielskiego, która w tych czasach staje się oczywistością, mówię biegle po francusku i włosku. I co z tego? No właśnie, co.

Zawodowo zajmuję się rekrutacją, w pracy wykorzystuję znajomość wszystkich trzech, wymienionych we wstępie języków obcych. Mimo to, uważam, że wybranie filologii na kierunek studiów było błędem i gdybym mogła cofnąć czas i odnaleźć siebie jako nastolatkę z większą świadomością rynku pracy, zrezygnowałabym z pomysłu na spędzenie pięciu następnych lat na wykładach z gramatyki i literatury średniowiecznej.

Kim możesz zostać po filologii

Kiedy skończyłam studia, mialam właściwie trzy opcje. Mogłam pójść w kierunku szkolnictwa, w którym zresztą świetnie się czułam, jednak ogólna opinia o niskich zarobkach w tym zawodzie w porównaniu do ponoszonej odpowiedzialności sprawiła, że nie wybrałam tej ścieżki zawodowej. Drugą możliwością były tłumaczenia. Tłumaczeniami zajęłam się dorywczo. Zdarzyło mi się tłumaczyć teksty jak i uczestniczyć w konferencjach jako tłumacz symultaniczny. Codziennie dłubanie w zawiłościach językowych nie wydało mi się jednak zajęciem dobrym dla mnie na stałe. Opcję numer trzy, jako świeży absolwent, sam zobaczysz wpisując w wyszukiwarkę pracuj.pl hasło: włoski, francuski, niemiecki, portugalski itd. Są to centra outsourcingowe. Przygarną każdą liczbę młodych i ambitnych, znających języki ludzi bez doświadczenia, którzy będą: odbierali telefony od klientów (Customer Service), ściągali długi od wierzycieli (Accounts Receivable), albo procesowali faktury (Accounts Payable/Księgowość).

Tak trafiłam do rekrutacji

Wybrałam trzecią opcję i uwiedziona renomą największej firmy IT na świecie, zostałam specjalistą od fakturowania. Od początku wiedziałam, że to nie jest droga, którą chcę iść dalej, ale byłam zdeterminowana. Po roku zaczęłam aplikować wewnętrznie na stanowiska z działu HR. Udało się. Czy żałuję? Nie. Chociaż muszę przyznać, że teraz kiedy jestem mamą, uważam, że, o ile się to lubi, a ja lubiłam, dobrą opcją ze względu na mniejszy, godzinowy wymiar pracy jest szkolnictwo.

Studia to najpięknieszy okres w życiu. Chyba, że studiujesz filologię

Jakkolwiek przerysowanie to brzmi, tak właśnie było u mnie. Podczas gdy znajomi studiowali Ekonomię, albo Zarządzanie i wiosenne wykłady spędzali na piwku w parku, mój rok liczył jedynie kilkanaście osób i każda nieobecność, niezależnie czy były to wykłady, czy ćwiczenia była skrzętnie notowana. Egzaminy również wspominam jako ciężkie. Poza tym, dziewczyny, jeżeli myślicie konkretnie o filologii romańskiej to 98% waszego roku będą stanowiły inne dziewczyny. Deal with it.

 Języka obcego nauczysz się nie tylko na studiach

Prawda, tam nauczysz się go kompleksowo i … za darmo. Z drugiej strony, największą pewność w mówieniu danym językiem nabyłam poza aulą, wtedy, kiedy rozmawiałam z obcokrajowcami na gruncie prywatnym. Opcji jest więcej:  fora, zorganizowane grupy dyskusyjne, wreszcie, podróże. Uczelnia daje bazę, ale to praktyka sprawia, że zaczynamy z językiem dobrze się czuć. Nie wiem, czy gdyby nie studia, zdobyłabym się na samodzielne zadbanie o naukę dodatkowych języków obcych, ale sądzę, że tak, przynajmniej jednego z nich.

I tobie, jeśli jeszcze nie wiesz czy zostać studentem filologii obcej, radzę podobnie. Idźże, dziecko ty moje, na jakieś konkretne studia. Ogarnij programowanie, grafikę, bankowość, idź nawet na dietetykę, albo kosmetologię, teraz wszyscy jak się nie wygładzają, to się odchudzają, a językow ucz się, bo warto, ale niekoniecznie na uczelni. Czy jest na sali filolog? Jak jest u Was?

You Might Also Like

  • Zabawne, że o tym napisałaś, bo ja mam w planach napisać artykuł, że warto studiować filologię :D Ściślej – lingwistykę stosowaną, dosyć niepopularny kierunek w Polsce. Na lingwistyce w przeciwieństwie do filologi, kładzie się szczególny nacisk na praktyczne wykorzystanie języka i poprawną wymowę, zamiast na wszelkiego rodzaju aspekty kulturowe i historyczne danego kraju / regionu.

    Nie uważam, że języki obce przydadzą się każdemu. Ale z pewnością przydadzą się w znacznej części zawodów. Od marketingu (to jakby nie patrzeć bardzo szeroka działka), poprzez – tak jak wspomniałaś – korpo outrsourcingowe, obsługę klienta, tłumaczenia, pracę w spółkach zagranicznych, wszystkich firmach, które są otwarte na zagranicznych klientów. Nawet, lata temu, na „głupiej” infolinii polskiego banku, zdarzało mi się trafiać na anglojęzycznego klienta.

    Mam dosyć praktyczne podejście do życia. Zasadniczo podejmuje się jakiś pracochłonnych/czasochłonnych aktywności, o ile przyniosą mi one jakąś wymierną korzyść. O ile zdobywanie wiedzy zawsze sprawiało mi przyjemność, tak pójście na studia tylko dla zdobywania wiedzy, wydawało mi się stratą czasu. Bo uważałam, że uczyć mogę się sama i dopóki nie chcę być lekarzem czy prawnikiem, nie potrzebuje żadnych specjalnych uprawnień. Wybrałam więc (po uprzednim studiowaniu politologii), lingwistykę, zaliczając tym samym studia i kurs języków obcych w jednym.

    Ale to tylko moje podejście. Może to też kwestia jakości zajęć, uczelni…

    • Filologia romańska na UŁ jest na bardzo wysokim poziomie, co nie zmienia mojego zdania – języki – tak, ale nie jako pięcioletnie studia, a lingwistyka była moim pierwszym wyborem tylko nie dostałam się – za słaby wynik z angielskiego :P