Ja

Trzy sytuacje, w których zastanawiam się czy moje blogowanie ma sens

moje-blogowanie

Dziś kilka słów o blogowaniu.

Trzy sytuacje, w których zastanawiam się czy moje blogowanie ma sens

Bloga prowadzę regularnie od trzech lat. To moja pasja. Pasja, której nie mogę poświęcić tyle czasu, ile bym chciała, za to zawsze mam ją z tyłu głowy. Wciąż zastanawiam się jak uatrakcyjnić prezentowane treści i poszerzyć grono czytelników. Nie wierzę, że bloguje się dla siebie. Gdyby tak było, internetowi twórcy pisaliby pamiętniki i trzymali je w szufladzie. Mi też zależy na tym, żeby to, co publikuję okazało się dla kogoś przydatne, interesujące, wprawiało w dobry nastrój. To wprawia w dobry nastrój mnie. Nigdy nie myślałam o tym, żeby zamknąć bloga. Są jednak sytuacje, w których pół żartem, pół serio zastanawiam się nad sensem jego prowadzenia.

1. Śmieszne obrazki, wszędzie tylko śmieszne obrazki

Nie jestem blogerką spontaniczną. Przed publikacją tekstu, wielokrotnie go edytuję. Paradoksalnie, z każdą edycją jestem coraz mniej zadowolona z efektów i całkiem często kończy się to wyrzuceniem kilku godzin pracy do kosza. Kiedy więc w końcu publikuję tekst pisany przez trzy dni misternie i w skupieniu jakbym co najmniej razem z NASA rozpracowywała życie na Marsie, a ten przechodzi bez echa podczas gdy u kogoś innego emo cytat w stylu „Tak wiele rąk, a ja chcę trzymać tylko twoją” zbiera lajkowe żniwa to bywa, że zwątpię. Co innego memy. Nigdy nie będę tak dobra jak memy o mamie Walsh i jestem z tym pogodzona :-)

2. Kiedy lajkuje tylko mama i najlepsza koleżanka

Kiedy mój tekst lub zdjęcie lajkuje tylko mama, siostra, albo teściowa, czuję się trochę jak brzydkie dziecko, któremu rodzic szepcze do ucha: Dla mnie i tak zawsze będziesz najpiękniejsza.
.
.
.

Brzydalu.

3. Kiedy patrzę na idealną oprawę graficzną innych stron

W blogowaniu nie interesuje mnie jedynie pisanie tekstów, a samo zjawisko zdobywania popularności w sieci, aspekt budowania własnej marki i zaangażowanej społeczności wokół niej. W ostatnim czasie skupiłam się na poznawaniu vlogów i z uznaniem stwierdzam, że to, co robią (niektórzy) youtuberzy, na przykład Karolina Baszakto efekt ogromu ich pracy i poświęconego czasu. Wiem, bo zainspirowana ich działaniami sama zapragnęłam spróbować nagrać krótki materiał filmowy. Rezultat? TO COŚ nigdy nie ujrzy światła dziennego!

Przede mną wciąż nauka i doskonalenie warsztatu, ale niezmiennie od trzech lat blogowanie sprawia mi przyjemność i dopóki tak się dzieje, ma ono dla mnie sens, po prostu. Jeżeli wy również próbowaliście waszych sił w blogowaniu lub vlogowaniu, chętnie poznam wasz punkt widzenia. Czy kiedykolwiek myśleliście o tym, żeby skasować swoją stronę i dlaczego? Podzielcie się również ulubionymi blogami i vlogami, chętnie odkryję zwłaszcza te drugie.

 

 

You Might Also Like