Mama Życiowe

Matka Polka Rowerowa

rowerowa

Różne bywają matki. Nadopiekuńcze i wyluzowane, eko i dające słodyczki, surowe i idące na żywioł, ale jest jedna rzecz, która je wszystkie łączy. Każda z nich wyszła kiedyś z dzieckiem na rower i musiała potem ten rower nieść.

Matka Polka Rowerowa

Warto wziąć to pod uwagę przy kupnie dwukołowca i wybrać jak najlżejszy. Zobaczysz, prędzej czy później twoje dziecko, to samo, które błagało o pójście na lowel, w końcu stwierdzi, że woli jednak na nóżkach. Albo jeszcze gorzej, stwierdzi, że chce na rączki i trzeba będzie nieść oboje. Pewnie w innych okolicznościach przykucnęłabym i starała na spokojnie wytłumaczyć dziecku, że noł fakin łej, ale dzisiaj lowelek wzięliśmy w drodze do żłobka i mojej pracy. Śpieszyłam się na pociąg i nie było czasu na dłuższe rozmowy, tym bardziej, że nasz trzylatek biegle mówi po chińsku.

– Synku, powiedz zupa
– Mufa
– Zupa
– Mufa
– Zzz
– Zz
– Zzzupa
– Mufa
– Powiedz jeden
– Tsy
– Pies
– Ała

Nie było wyjścia. Syn na jedną, rower na drugą rękę, torebka na szyję i idę. W sumie nie jest źle. Czuję się młodo i pełna życia. W końcu nabieramy tempa. Patrzcie na mnie, jestem taka zaradna. Niezależna i samowystarczalna. Idę i nie czuję zmęczenia. Matczyna miłość dodaje mi sił. K^&^@a minęło dopiero dziesięć sekund?!

Z przerwami na negocjacje, po pół godziny dotarliśmy do żłobka. Wszyscy cali. Ja, synek i jego pojazd, który w końcu bez żalu mogłam zaparkować w przyplacówkowym garażu. I właściwie ta historia wydawałaby się całkiem ok, gdyby nie fakt, że żłobek znajduje się pięć minut drogi od naszego domu. Ale tylko kiedy nie bierzemy lowelka.

 

 

You Might Also Like

  • Marta B-Sz

    Historia tak prawdziwa, że aż budzi wzruszenie :) Sama jeszcze nie doświadczyłam, ale już nie mogę się doczekać.

    Pozdrawiam
    Marta
    Blog Sayes

    • Hehe, doczekasz się, buziaki!