życiowe

Dama z widelcem. Znieczulica w środkach transportu miejskiego czy prawo pasażera?

znieczulica

Zatłoczony, warszawski autobus. Do środka wchodzi mama z chłopcem podobnym wiekiem i gabarytami do mojego synka. Mały, szczupły przedszkolak. Ludzie pchają się na siebie, maluch, asekurowany przez mamę, ledwo stoi trzymając się rury. Dokładnie pod jego nosem moja rówieśniczka siedzi na fotelu i wpierdziela sałatkę z tuńczyka.

– Jem przecież!

Pani ani spojrzy na dziecko. Nie przeszkadza jej również tłum ludzi i letni powiew potu. Uzbrojona we, wcale nie plastikowe, sztućce (klasa), z niczym niezmąconym wyrazem twarzy wpatruje się to na duży, zajmujący jej prawie całe kolana plastikowy pojemnik z sałatą, tuńczykiem i kukurydzą, to na pejzaże za oknem, nieśpiesznie sięgając widelcem po kolejne kawałki. Stojący bezpośrednio przy chłopcu mężczyzna nie wytrzymuje. Następuje dialog:

– Proszę pani, mogłaby pani ustąpić miejsca? To dziecko zaraz się przewróci.

– A ja jem!

Koniec dialogu.

Tu znajdziecie bardzo podobny ;)

Co z wami, ludzie

Czy może istnieć jakieś alternatywne wyjaśnienie tej sytuacji, inne niż znieczulica pasażerki? Moim zdaniem nie. Można gdybać, że nie jadła od trzech dni, przechodzi trudny czas, że jest chora, że trzeba było poprosić o ustąpienie miejsca kogoś innego (nie dało się, było zbyt ciasno), że dziecko to nie święta krowa (ale wciąż słabszy od ciebie, mały człowiek). Niestety, prawda zdaje się być znacznie prostsza. Zabrakło empatii, która sprawia, że jakoś tak niezręcznie ci nabijać sałatę na widelec w autobusie, kątem oka widząc osobę potrzebującą pomocy. Nie wiem, ludzki odruch po prostu? Powiesz, że zapłaciła za swoje miejsce i ustępowanie go nie jest jej obowiązkiem? Nie jest. Ale to, że nie ma się obowiązku czegoś robić, nie znaczy, że robić tego nie warto.

You Might Also Like

  • Co tu dużo mówić: głupia baba

    Jeśli mogłabym ze swojego życia całkowicie wyeliminować jeżdżenie środkami masowego transportu – zrobiłabym to bez wahania. Ale później ile miej byłoby blogowych inspiracji… ;)