Życiowe

Dlaczego skasowałam konto na Facebooku

Jeśli ktoś z moich znajomych zagląda czasami na bloga, a jednocześnie w jakiś sposób zauważył, że nie ma już mnie na swojej liście kontaktów na najbardziej popularnym serwisie społecznościowym, to teraz mam okazję się wytłumaczyć. Nie usunęłam cię z listy znajomych, skasowałam konto. Po co?

Prywatność

Zabawnie, że pisze to osoba blogująca. Jednak na blogu dużo bardziej kontroluję treści, którymi chcę się podzielić. Na Facebooku, w pewnym momencie ilość opcji, możliwości odnajdowania informacji, oznaczania, szerowania, zaczęła mnie przerastać. Czułam, że straciłam kontrolę nad tym, co chciałabym, żeby było dostępne dla szerszego grona użytkowników sieci. Na przykład, poprzez zostawienie komentarza pod jednym z opublikowanych przez żłobek syna zdjęć, mimowolnie publicznie udostępniałam informację o tym, gdzie moje dziecko spędza całe dnie. Wlaściwie to nie do końca mimowolnie bo mogłam to przemyśleć, ale czy chce mi się korzystać z narzędzia, które wymaga ode mnie ciągłej kontroli ustawień prywatności? No nie bardzo. Poza tym, tak szczerze, z iloma z trzystu osób z listy znajomych pozostaję w realnym kontakcie? Z dwudziestoma? Trzydziestoma? Przestałam widzieć sens w śledzeniu poczynań reszty.

Informacyjna sieczka

Mówią, że Mettalica skończyła się na Kill’em all. Facebook skończył się w momencie, w którym ilość reklam w feedzie przerosła ilość aktualizacji od znajomych. Jest też coś niepokojącego w tym, że na bocznym pasku co chwila dostawałam spersonalizowane reklamy dotyczące produktów, które ostatnio wyszukiwałam w sieci. Creepy. Facebook to też zbieranina irytujących postaw jego użytkowników. Kliknij like, a piesek dostanie miskę karmy, wpisz amen, a pomodlisz się za dziecko w Syrii, które właśnie widzisz zakrwawione na zdjęciu. I ludzie klikają. Nie da się tego oglądać. Z kolei jak chcę poczytać głupoty to świadomie wchodzę na Pudelka :)

Czas

Facebook to pożeracz czasu.  Czekam na autobus? Skroluję. Jadę pociągiem? Skroluję. Leżę w łóżku wieczorem, skroluję. Teraz też dużo czasu spędzam w sieci, ale sama szukam interesujących mnie treści i jest to bardziej przemyślane. Częściej czytam ulubione blogi, odkrywam nowe, słucham wywiadów. Są jednak dwa powody, dla których zamiast zupełnie wycofać się z Facebooka, nadal mam na nim mój profil tyle, że pusty (trochę czasu mi to zajęło). Te powody to Messenger, za pomocą którego porozumiewam się codziennie, ale z dosłownie kilkoma osobami i możliwość prowadzenia fanpage, na którym właśnie dzielę się tym wpisem.

Jak jest u was? Też macie wrażenie, że boom na Fejsa mija?  W końcu to już będzie jakieś dziesięć lat.

You Might Also Like